- main - book - myself - fav - characters - rest of menu -

Rozdział 4 - Nowy Dyrektor

środa, 17.czerwca.2009, 17:24
Przepraszm, że tak długo nie było żadnych notek. Miałam bardzo dużo nauki :)

Grace zdenerwowana, przechadzała się po pokoju. Myślała, że Pauline przyjdzie do niej przeprosi, przecież nie mogła długo wytrzymać bez tak dobrej przyjaciółki, jaką była Grace. Zresztą denerwowało ją to, że nie miała z kim porozmawiać. Pauline była jedną z nielicznych osób, które nie kazały jej się zamknąć po pierwszym słowie.
Nagle zobaczyła jak jakiś wystający spod łóżka przedmiot, błysnął lekko.
- Mój grzebień... - powiedziała cicho, podnosząc znalezisko.
Zrobiło jej się smutno. Łzy same zaczęły spływać po okrągłych policzkach. Obraziła jedyna osobę, która potrafiła jej słuchać więcej niż pięć minut, bo myślała, że jej ulubiony grzebień ukradł Upiór.
- Ale powinna mi uwierzyć ! - gniewna myśl, wepchnęła się niespodziewanie do małego móżdżku Grace.
Mimo wszystko dziewczyna zdecydowała, że przeprosi Pauline, bo z kim inaczej podzieliłaby się najnowszymi ploteczkami ?
***
Pauline powoli wstała z łóżka. W głowie wciąż dźwięczały jej śpiewane przez Anioła piosenki. Wciąż wydawało jej się, że nocna lekcja była tylko snem, wiedziała jednak, że przez cały czas była przytomna. Tajemniczy mistrz odszedł już godzinę temu, ale Pauline wciąż miała nadzieje, że powróci. Drgnęła lekko słysząc głośne pukanie do drzwi. Wiedziała, że Anioł, nie wchodziłby drzwiami, ale wciąż miała nadzieje, że to on.
- Proszę ! - krzyknęła pełnym podekscytowania głosem.
Drzwi otworzyły się z impetem, ukazując ubraną w długą, jaskrawą sukienkę, Grace. Rude loki wyglądały śmiesznie, spod żółtego kapelusza. Dziewczyna patrzyła na Pauline, niepewnie.
- Przepraszam. - powiedziała cicho.
Było widać jak trudne było dla niej wypowiedzenie tych słów.
Pauline spojrzała na nią zdumiona.
- Nie ma za co – powiedziała w końcu.
Nie mogła uwierzyć w to, ze Grace ją przeprosiła. Łatwiej byłoby nawet uwierzyć w nagłą wizytę ufoludka w jej pokoju. Była tak oszołomiona, że nie potrafiła nie przyjąć przeprosin.
- Słyszałaś, że dyrektor Debiene przechodzi na emeryturę ?! - Grace znów zachowywała się, ze zwykłym sobie entuzjazmem. - Podobno już odszedł ! Dzisiaj ma pojawić się nowy dyrektor !
Rzeczywiście poprzedniego wieczoru, Pauline, słyszała jak baletnice, swoim zwyczajem, rozpowiadały plotki o zmianie na stanowisku dyrektora.
- Tak. - odpowiedziała w końcu, z szerokim uśmiechem. Nawet Grace nie mogła dziś zniszczyć jej bardzo dobrego nastroju, wywołanego nocną lekcją.
- Może pójdziemy go zobaczyć ? - Grace zapytała miło, ale Pauline wiedziała, że dziewczyna nie da jej spokoju dopóki się nie zgodzi.
- To dobry pomysł ! Chodźmy ! - odpowiedziała, próbując nadać swojemu głosowi entuzjastyczne brzmienie.
Grace szybkim krokiem, nie czekając na dziewczynę, wyszła z pokoju. Pauline wolno podążyła za nią.
Gdy tylko drzwi zamknęły się za nimi, szczupła, odziana w czarną rękawiczkę dłoń, położyła na stoliku piękną, krwistoczerwoną róże.
***
Wiktorowi Bonner, w końcu, po długiej podróży krętymi uliczkami Altar, udało się dotrzeć pod gmach opery. Biedny dyrektor od samego rana stał w korkach , a ten dyliżans, za którym jechał na ostatniej prostej... Jego kierowca mógłby kupić szybszego koni.
W końcu raczył obdarzyć budynek, krótkim spojrzeniem. Był duży. Na pewno większy od jego, nie małej, piekarni. A te wstrętne rzeźby, którymi był pokryty, wyglądały na bardzo ciężkie. Przez nie miał wrażenie, że opera zaraz się zawali. Gdy oglądał ją po raz pierwszy, po ostro zakrapianej alkoholem kolacji u pana Debiene, wyglądała inaczej. Dużo lepiej !
Niechętnie zaczął wspinać się po prowadzących do wejścia schodach. Wyjątkowo brudnych, trzeba wspomnieć. Koniecznie musi porozmawiać z odpowiedzialnym za nie sprzątaczem.
- Witamy w operze, panie Bonner ! - jakaś postać, powitała go na szczycie schodów.
- Dzień dobry. - odpowiedział dyrektor, dysząc ciężko.
Te schody były zdecydowanie za strome dla kogoś w jego wieku. Trzeba będzie coś z tym zrobić !
- Kim pan jest ? - zapytał po chwili.
- Erik Destler, dyrektor muzyczny. - przedstawił się krótko mężczyzna. - Proszę iść za mną.
Bonner, przeszedł za Erikiem, otwartymi drzwiami gmachu. Wielki tłum w foyer opery wcale go nie zaszkodził. Tłoczyli się tu chyba wszyscy pracownicy opery. Udawali, że przyszli tu przypadkiem, ale było wiadomo, że chcą po prostu zobaczyć tak ważną osobistość jak on.
Erik i dyrektor szli w stronę, opustoszałej teraz sceny. Zaciekawiony tłum wciąż podążał za nimi.
- Chciałbym zobaczyć mój gabinet. - powiedział dyrektor, zimnym głosem.
Przestąpił jeszcze kilka kroków w przód, gdy coś ciężkiego spadło mu pod nogi. Zaskoczony potknął się i upadł na to. Natychmiast głośno krzyknął. To... to był trup. Prawdziwy trup. Jego puste oczy, jakby z wyrzutem, obserwowały Bonnera. Sine usta zamarły już na zawsze, w niemym wyrazie bólu.
- Zabierzcie go ! Zabierzcie ! Szybko ! - Wiktor rozkazywał bezradnie.
Nagle przez głowę przemknęła mu bardzo denerwująca myśl. Takie tchórzliwe zachowanie było bardzo kompromitujące. Co ludzie sobie o nim pomyślą.
- Kto to jest ? - próbował brzmieć poważnie, ale w jego głosie wciąż było słychać piskliwą nutę.
- To pan Priestley, szczurołap. - odpowiedział ktoś z tłumu.
- To na pewno Upiór ! - dodał ktoś inny.
Dyrektor próbował podnieść się, ale zrezygnował, gdy uświadomił sobie, że musiałby w tym celu dotknąć martwego Priestleya.
Upiór. Debiene chyba wspominał o jakimś Upiorze, ale Bonner wziął to za głupi żart.
- O co chodzi z tym Upiorem ? - zapytał.
Kilka osób przeciągnęło ciało Priestleya za scenę. Dyrektor wstał w końcu.
- Pan Debiene, nie wspominał o Upiorze kiedy kupował pan operę ? - zdziwił się Erik.
- Gdy już sprzedał mi operę powiedział, że „Ludzie ubzdurali sobie, że w gmachu grasuje Upiór, który zabija ludzi, kradnie różne przedmioty, żąda pieniędzy i inne takie głupoty. Czego to ludzie, z nudów nie wymyślą. Proszę się nie martwic to kompletne bzdury oczywiście. „ Myślałem, że to żart !
- To wcale nie żart. Chodźmy do pana gabinetu, wszystko panu wyjaśnię.
Erik i Bonner udali się w stronę ukrytego w mroku sceny gabinetu...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


- rest of menu -

2009
maj (4)
czerwiec (1)

Mój Profil

Podlinkuj

brak kategorii (5)
wszystkie (5)

sofonia

Linki


Twilightowo


Lucida Sans Unicode. xHTML 1.0.
Motyw z filmu The Phantom of the Opera.
Chcesz taki szablon?

The Phantom of the Opera...